Ewangelia

Ewangelia
"I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już [odtąd] nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły" /Objawienie Jana 21,4/

Moja droga

Są takie zdania, które raz usłyszane, dźwięczą w naszym umyśle i swą natarczywością skłaniają do ciągłego przywoływania pewnych myśli.
Przez długi czas wybrzmiewały w mojej głowie fragmenty dwóch wierszy. Pozwolę sobie je zacytować:

[…]
Nic — tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!
Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?
[…]
/Bolesław Leśmian „Dziewczyna”/

[…]
Słowa miłości, słowa rozpaczy
Zdławiła noc głuchoniema.
Kochać – to znaczy: dotknąć, zobaczyć,
A ciebie nie ma… nie ma…
[…]
/Władysław Broniewski „Przypływ”/

Zastanawiało mnie, dlaczego akurat te cytaty tak utkwiły mi w pamięci. Nie mogłam się od nich opędzić. Pozornie nic mi w życiu nie brakowało. Nie miałam prawa być nieszczęśliwa, nie miałam podstaw do narzekania. Jednak nurtowały mnie pytania związane z tymi wersami.

„Czemuż innego nie ma świata?” - to po co my żyjemy?, tylko po to aby umrzeć? Jaki więc jest sens naszej egzystencji? i Kogo dla mnie nie ma? Kogo mi tak brakuje? Władysław Broniewski mówił o niespełnionej miłości do człowieka, lecz mnie przecież nie chodziło o tęsknotę za innym człowiekiem… Za Kim więc tęskniłam? Kogo nie mogłam dotknąć i zobaczyć?

Pytania te pojawiły się w moim życiu w okresie ateizmu. Ale od początku…

***
Urodziłam się w rodzinie katolickiej. Zostałam wychowana w wierze w Boga. Jako nastolatka z własnej woli chodziłam do Kościoła, nie tylko w niedzielę. Myślałam nawet o wstąpieniu do zakonu. Ludzie, którzy mnie znali, stanowczo odradzali mi tego kroku, zresztą słusznie, bo absolutnie nie nadawałam się do tego typu instytucji, choć wyraźnie odczuwałam jakieś powołanie. Bóg w swojej mądrości postanowił dać mi czas na zweryfikowanie mojej drogi. Był to czas trudny, ale widać niezbędny.

Zaczęłam czytać Biblię. Nie wiem jak to się stało, bo u mnie w domu nie czytało się Pisma Świętego. Nie Wśród moich znajomych też nie było osób, które studiowały Biblię. Na półce leżał Nowy Testament – zaczęłam czytać. I odkryłam ogromną przepaść między Słowem Bożym, a tym czego mnie nauczono. Czułam się oszukana. Wtedy zupełnie straciłam wiarę. Nie dokończyłam czytania. Uznałam, że nic nie wiemy o Bogu, że nie warto interesować się wiarą. Zaczęłam żyć po swojemu. Chciałam być sama sobie panem. Negowałam wszystko. Jednak Bóg nie zanegował mnie.

Przez ponad 17 lat cierpliwie stał pod drzwiami i pukał. A ja robiłam co chciałam. Tylko te dwa fragmenty wierszy nie dawały mi spokoju. Nurtowały mnie liczne pytania o sens naszego życia.

W pewnym momencie nie mogłam już dłużej ignorować tego wewnętrznego niepokoju. Zaczęły mnie dręczyć straszne lęki, uczucie ogromnej pustki, sny, w których spadałam w czarną otchłań – teraz wiem, że tak odczułam odłączenie od Boga, ale wtedy nie wiedziałam, co się ze mną dzieje.
Szukałam informacji najpierw w nauce – studiowałam podręczniki psychologii, potem w filozofii – nauki Dalajlamy… i ciągle brak. Nie znajdowałam odpowiedzi i poczucia wewnętrznego pokoju.
W końcu zaczęłam kierować mą modlitwę w przestrzeń, prosiłam „nieznanego Boga” (por. Dzieje Apostolskie 17,23) o odpowiedź, czego ja szukam, gdzie jest Prawda, „czemu innego nie ma świata”????

W Ewangelii Łukasza czytamy:
(9) Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. (10) Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.  /Łuk. 11, 9-10/

I nagle uświadomiłam sobie, że Jezus nada czeka, abym otworzyła Mu drzwi, że nie zapomniał o mnie, że cały czas jest i czeka, aż usłyszę Jego pukanie:

(20) Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. /Objawienie Jana/Apokalipsa 3,20/

Postanowiłam wrócić na łono Kościoła Bożego. Początkowo myślałam, że będzie to po prostu Kościół Katolicki. Modliłam się codziennie do Boga o prowadzenie.

Znów sięgnęłam po Słowo Boże. Zbliżał się okres wielkanocny. Postanowiłam, że poświęcę ten czas na studiowanie Biblii. Niesamowite było to, jak bardzo zmieniła ona moje życie. To nie jest zwykła książka! To jest żywe Słowo Boga, które zmienia nasze postrzegania świata, które odpowiada na wszelkie pytania, które wyjaśnia, dlaczego świat jest taki, jaki jest i co nas czeka. Uczy, jak mamy żyć, aby poczuć się szczęśliwymi.

W Biblii znajdujemy też najpiękniejszą obietnicę, jaką może otrzymać człowiek:
(1) I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. (2) I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego. (3) I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. (4) I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły. (5) I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe. /Objawienie Jana 23,1-5/

To była odpowiedź na moje pytania!
Powtórzę, je raz jeszcze:
„Czemuż innego nie ma świata” - to po co my żyjemy?, tylko po to aby umrzeć? Jaki więc jest sens naszej egzystencji? i Kogo dla mnie nie ma? Kogo mi tak brakuje? Za Kim tęsknię? Kogo nie mogę dotknąć i zobaczyć?

A jednak będzie inny świat! Bóg nam go obiecał! Wystarczy mu zaufać, a otoczy nas miłością i opieką już tu i teraz! Życie ma sens, ale nie można oddzielić się od Tego, który je dał. Mi to oddzielenie przyniosło ogromną tęsknotę i niewypowiedziany strach. Gdy zdałam sobie z tego sprawę odczułam tak długo wyczekiwany pokój:
(27) Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka. /Ewangelia Jana 14,27/

Teraz nie wyobrażam sobie życia na własny rachunek – bez Boga. Dzięki jego pomocy znalazłam też wspólnotę, w której mogę budować swoją wiarę i z którą mogę dzielić się moim świadectwem. Niesamowite było, w jaki sposób Bóg wskazał mi do niej drogę…

Czułam potrzebę znalezienia Chrześcijan, wyznających te same zasady, których nauczyłam się z Biblii. Kościół Katolicki rozmijał się, w moim odczuciu, z prawdami zawartymi w Ewangelii. Zauważyłam, że wprowadził on wiele swoich nauk, a pomijał ważne przesłania płynące z Ewangelii lub nawet im zaprzeczał.
Prosiłam Boga o wskazówki i Bóg udzielił mi ich.

Zaczęłam szukać informacji o innych kościołach chrześcijańskich. Uważałam, że skoro ja zauważam rozbieżności, to zapewne inni ludzie też je kiedyś dostrzegli. Zaczęłam się zapoznawać z ruchem reformacyjnym. Początkowo wprowadziło to ogromne zamieszanie w mojej głowie - okazało się, że obecnie jest wiele kościołów wyznających wiarę chrześcijańską, a każdy czymś się różni. I jak tu być mądrym? Kogo słuchać? Modliłam się o wskazówki. I dowiedziałam się kogo słuchać. Otóż trzeba słuchać Boga i tego, co nas naucza na kartach Biblii. Każdy ma też sumienie, którego głosu nie powinien zagłuszać. To, że większość coś twierdzi, nie oznacza, że jest to absolutna prawda. Jeśli sumienie podpowiada ci, że coś jest nie tak - posłuchaj sumienia i szukaj prawdy tam, gdzie objawił ją Bóg, czyli w Biblii.

Po kilku miesiącach studiowania różnych nauk i porównywania ich z treścią Pisma Świętego, a także po wielu modlitwach do Boga, aby mi pomógł znaleźć ludzi, którzy trzymają się Słowa Bożego..
Oczywiście nie uważam, że przynależność do jakiejkolwiek instytucji zbawia. Jesteśmy zbawieni dzięki Bożej łasce przez wiarę, a gdy przyjmujemy tę łaskę, nasze życie się zmienia, zaczynamy żyć zgodnie z Przykazaniami Bożymi, które Bóg wypisał nam w sercach.
Nie znaczy to, że nie mamy już żadnych wątpliwości, czy znamy odpowiedzi na wszystkie pytania. Przynależność do zboru nie zastępuje też w żadnym wypadku osobistej relacji ze Zbawicielem.
Całe nasze życie jest drogą. Niejednokrotnie krętą i faktycznie dość wąską. Oby Pan prowadził nas za rękę i podnosił przy każdym potknięciu. Amen.

Zrozumiałam też, jak bardzo Bóg kocha swoje stworzenia:
(9) W tym objawiła się miłość Boga do nas, iż Syna swego jednorodzonego posłał Bóg na świat, abyśmy przezeń żyli. /1 Lis Jana 4,9/

Dziękuję Panie za Twoją miłość, cierpliwość, opiekę w trudnych chwilach, mądrość i sprawiedliwość, za piękne słowa: Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę – zapewnienie zawarte w Liście do Hebrajczyków 13,5. Wierzę Ci, Ojcze i ta wiara jest moim drogowskazem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę, aby komentarze były kulturalne i nie raniące niczyich uczuć, gdyż tylko takie będą publikowane na blogu.